Twoje miasto to pole walki – lewel warszawski

Twoje miasto to pole walki – lewel warszawski

Przedostatni dzień festiwalu Warszawa w Budowie 2014. Ostatnia szansa, żeby zobaczyć wystawę – uprzedźmy fakty: świetną, ważną i niezwykle potrzebną – Twoje miasto to pole walkikuratorowaną przez Stanisława Rukszę z CSW Kronika w Bytomiu. Wjechawszy na 3 piętro Domu Towarowego Braci Jabłkowskich (dawnej księgarni Traffic Club, wcześniej zaś dawnego Domu Handlowego Arka, Domu Obuwia, Centralnego Domu Dziecka, rozdzielni towarów UNRRA i jednego z najpopularniejszych domów towarowych w międzywojniu) spotykam jednak niewielki tłumek ochroniarzy smętnie snujących się po przestrzeni oklejonej ze wszystkich stron logotypami piwa Grolsch. Na środku stoi scena, po której krzątają się dźwiękowcy. To impreza Crowd Festival, „pierwszy w Polsce festiwal crowdfundingu”, organizowany „dzięki wsparciu ZaGrolschKultury”. Przez kilka minut wydaje się, że wystawa Twoje miasta to pole walki skończyła się dzień wcześniej. Po chwili jednak dostrzegam pojedyncze prace i opisy prac na czerwonych kartkach. Zza wpół zamkniętych metalowych drzwi wystaje słynny plakat Barbary Kruger Twoje ciało to pole walki, który zainspirował tytuł wystawy. Obok nalewak piwa Grolsch. Są Flagi dla III RP Grzegorza Klamana, flakonik łez z projektu Skup łez Alicji Rogalskiej i Łukasza Surowca. Dokładnie pod (!!!) plakietką z opisem pracy Legowisko bezdomnego Michała Budnego rozstawiono miękkie czarne sofy obklejone logiem sponsora imprezy. Rzeźba z foteli biurowych i wideł Michała Korchowca (pierwotnie element scenografii spektaklu W imię Jakuba S. Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego) stoi wepchnięta w kąt sali, przysłonięta stanowiskiem zbierającym fundusze na wydanie płyty zespołu kobiecego grającego na sukach biłgorajskich (nazywają się Same Suki). Prace są częściowo zdekomponowane, większości spośród tych, które nie były przytwierdzone do ścian, brakuje.

Michał Korchowiec, fragment scenografii spektaklu "W imię Jakuba S." Moniki Strzęoki i Pawła Demirskiego. Fot. B. Stawiarski, MSN.

Michał Korchowiec, fragment scenografii spektaklu W imię Jakuba S. Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego. Fot. B. Stawiarski, MSN.

Na szczęście ekspozycja znajdująca się na wyższych piętrach jeszcze istnieje w całości. Po długich schodach wspinamy się między innymi obok zdjęć „pomników biznesu” Katarzyny Górnej, Wiatrołapu Franciszka Orłowskiego (chyba jedynego nietrafnie zamontowanego dzieła na wystawie – nie zmuszającego bowiem widza do przejścia przez „kurtynę” zszytą z ubrań bezdomnych). Na samej górze, w przestrzeniach, o których istnieniu – jako wielka fanka DH „Arka” i klientka Traffica – nie miałam pojęcia, oglądamy kolejne artystyczne komentarze rzeczywistości ostatnich 25 lat.

Fot. B. Stawiarski, MSN. Praca "Wózki" Łukasza Surowca została zdekompletowana. 8 listopada wisiały wyłącznie zdjęcia.

Fot. B. Stawiarski, MSN. Praca Wózki Łukasza Surowca została zdekompletowana. 8 listopada wisiały wyłącznie zdjęcia.

Wydźwięk wystawy, poświęconej między innymi procesom prywatyzowania przestrzeni publicznej oraz problemom uzależnienia działań artystycznych od mechanizmów rynkowych, został w ostatnich dniach jakby jeszcze dodatkowo wzmocniony. Po pierwsze przez dane mówiące o najsłabiej opłacanym „branżach” w Polsce. Trafnie komentuje je film Grupy Azorro Propozycja (2002), ukazujący członków grupy odsłuchują wiadomość z poczty głosowej z propozycją wzięcia udziału w wystawie sztuki współczesnej. Jak wyjaśnia poważnym głosem pracowniczka muzeum, na wystawę przeznaczono dwie sale, organizatorzy wystawy nie zapewniają jednak artystom zakwaterowania, nie  zwracają kosztów podróży, nie planują również żadnego wynagrodzeniu dla artystów („niestety nie starczyło”). „Wystawa jest jednak bardzo prestiżowa”, słyszymy. Artyści wybuchają śmiechem. Śmiech słusznie zamienił się w gniew i – dziewięć lat później – zmaterializował się w postaci Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej, walczącego o prawa pracownicze dla artystów. „Robotnicy świata sztuki łączcie się!”, woła pokazywana na wystawie praca Rafała Jakubowicza.

Rafał Jakubowicz, "Workers of the World Unite". Fot. B. Stawiarski, MSN.

Rafał Jakubowicz, „Workers of the Art World Unite”. Fot. B. Stawiarski, MSN.

Po drugie, gdy odwiedzałam wystawę, przekaz został przypadkowo wzmocniony zaanektowaniem jej przez „pierwszy festiwal crowdfundingowy”, w dodatku sponsorowany przez wielki międzynarodowy koncern… Czy wobec rezygnacji państwa z finansowania działalności artystycznej i kulturalnej, którą umiejętnie podkreśla ta (o wiele bardziej złożona) wystawa można było trafić gorzej niż fizycznie zwalczając ją w przestrzeni festiwalem, którego celem jest popularyzacja „społecznego” finansowania projektów? Pomijając intencje organizatorów, możliwe korzyści z tego rodzaju praktyk (praktyk finansowania, nie anektowania przestrzeni wystaw…), a przede wszystkim poważne i niebezpodstawne krytyki crowdfundingu, kontekst – czy raczej kontrast – jest uderzający. Bo czy ktoś na serio mógłby pomyśleć, że crowdfunding to odpowiedź na przedstawione na wystawie problemy? Próbuję mieć nadzieję, że nie, że to wyłącznie nieszczęśliwy, ale jakby dopełniający tę świetną wystawę przypadek. Na zdjęciu dokumentującym festiwal przemawiająca uczwestniczka stoi pomiędzy plakatem Kruger a zdjęciem Tu powstanie Jana Smagi, na którym zza hałd brudnego śniegu wyłania się struktura hali handlowej. Widzimy na niej napis „Tu powstanie II linia metra i Muzeum Sztuki Nowoczesnej”. Ze zbiórki na pewno nie powstanie.

Z FB wydarzenia: https://www.facebook.com/events/696387973772309/

Z FB wydarzenia: https://www.facebook.com/events/696387973772309/